Nondove – Adam Zagajewski

Adam Zagajewski

 

Era un giorno nondove e io tornavo
dal funerale di mio padre, un giorno
fra i continenti, smarrito camminavo per le strade
di Hyde Park tra brandelli di voci americane
a nondove io appartenevo, libero, ma se questa
è libertà, pensavo, meglio forse
essere prigioniero di un buon re, di un affettuoso imperatore;
il flusso delle foglie si opponeva alla corrente del rosso autunno,
il vento sbadigliava a fauci spalancate come un cane da caccia,
la cassiera nel negozio, in nessundove
(intrigata dal mio accento), domandò di dove fossi,
io lo dimenticavo, e avrei voluto raccontarle
della morte di mio padre, ma pensai: sono ormai
un po’ troppo vecchio per l’orfanità; abitavo
a Hyde Park, nel nondove, where fun comes to die,
come dicevano non senza gelosia studenti
di altre università, era un vile lunedì
senza carattere, né forma, un giorno
senza ispirazione, nondove, persino il rammarico
non assumeva un profilo radicale, mi sembra
che lo stesso Chopin, in un giorno così,
avrebbe solo impartito lezioni
a facoltose, aristocratiche allieve;
tutt’a un tratto ricordai ciò che di lui scriveva
il dottor Gottfried Benn, dermatologo berlinese,
in una delle mie poesie preferite:
“Quando Delacroix esponeva le sue teorie
si faceva inquieto, perché non sarebbe mai riuscito
a spiegare i notturni” e questi versi,
ironici e teneri insieme,
mi avevano sempre colmato di una felicità
grande quasi come la musica di Chopin.
Una cosa sapevo: neanche alla notte va cercata
una spiegazione, né al dolore, in nessundove.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Marco Bruno)

da “Asimmetria, 2014”, in “Guarire dal silenzio, Nuovi versi e poesie scelte”, “Lo Specchio” Mondadori, 2020

∗∗∗

Nigdzie

To był dzień nigdzie zaraz po powrocie z pogrzebu ojca,
dzień między kontynentami, zagubiony chodziłem ulicami
Hyde Parku słuchając strzępów amerykańskich głosów,
nigdzie nie należałem, byłem wolny,
ale jeśli to jest wolność, myślałem, to wolałbym chyba
być jeńcem dobrego króla, ciepłego cesarza;
liście płynęły pod prąd czerwonej jesieni,
wiatr ziewał szeroko jak myśliwski pies,
kasjerka w sklepie spożywczym, nigdzie
(intrygował ją mój akcent), spytała, skąd jestem,
ale zapomniałem, miałem ochotę opowiedzieć jej
o śmierci ojca, pomyślałem jednak: jestem już
trochę za stary na sierotę; mieszkałem
w Hyde Parku, nigdzie, where fun comes to die,
jak mówili nie bez zazdrości studenci innych uczelni,
to był poniedziałek bez charakteru, tchórzliwy,
bez formy, dzień bez natchnienia, nigdzie, nawet żal
nie przybierał radykalnej postaci, wydaje mi się,
że sam Chopin w taki dzień ograniczyłby się,
w najlepszym razie, do udzielania lekcji
zamożnym, arystokratycznypł uczennicom;
naraz przypomniałem sobie co napisał o nim
doktor Gottfried Benn, berliński dermatolog,
w jednym z moich ulubionych wierszy:
„Kiedy Delacroix wygłaszał swoje teorie
stawał się niespokojny, on bowiem
nie potrafiłby uzasadnić nokturnów“,
te linijki, ironiczne i czułe zarazem,
zawsze napełniały mnie szczęściem
prawie tak wielkim jak muzyka Chopina.
Jedno wiedziałem: także nocy nie trzeba
uzasadniać, ani bólu, nigdzie.

Adam Zagajewski

da “Asymetria”, A5 K. Krynicka, 2014

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo di WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione /  Modifica )

Google photo

Stai commentando usando il tuo account Google. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione /  Modifica )

Connessione a %s...

Questo sito utilizza Akismet per ridurre lo spam. Scopri come vengono elaborati i dati derivati dai commenti.