Valzer – Adam Zagajewski

 

Sono così sgargianti i giorni, così chiari,
che la polvere bianca della disattenzione
copre persino le rare esili palme.
Le serpi scivolano silenziose nelle vigne,
ma alla sera il mare si fa cupo e i gabbiani
sospesi nell’aria si muovono appena,
punteggiatura di un più alto scritto.
Sulle tue labbra una goccia di vino.
Le montagne calcaree all’orizzonte si dissolvono
lente mentre una stella appare.
La notte, in piazza, un’orchestra di marinai
in uniformi bianche immacolate
suona un valzer di Šostakovič; piangono
i bimbi, come se intuissero
di cosa parla quella musica allegra.
Siamo stati rinchiusi nella scatola del mondo.
L’amore ci renderà liberi, il tempo ci ucciderà.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Krystyna Jaworska)

da “Desiderio”, 1999, in “Dalla vita degli oggetti”, Poesie 1983-2005, Adelphi, 2012

∗∗∗

Walczyk

Dni są tak jaskrawe, tak jasne,
że nawet nieliczne, wąskie palmy
pokryte są białym kurzem nieuwagi.
Węże w winnicach ślizgają się cicho,
ale wieczorem morze ciemnieje i mewy
zawieszone w powietrzu jak interpunkcja
najwyższego pisma zaledwie się poruszają.
Na twoich wargach zapisała się kropla wina.
Wapienne góry na horyzoncie rozpływają się
powoli i pojawia się gwiazda.
W nocy, na placu, orkiestra marynarzy
w nieskazitelnie białych mundurach,
gra walczyka Szostakowicza; małe dzieci
płaczą, jakby domyślały się,
o czym mówi wesoła muzyka.
Zostaliśmy zamknięci w pudełku świata,
miłość nas wyzwoli, czas zabije.

Adam Zagajewski

da “Pragnienie”, Kraków: Wydawn. a5, 1999

Sappiamo cos’è l’arte – Adam Zagajewski

Adam Zagajewski

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sappiamo cos’è l’arte, conosciamo bene il sentimento
di felicità che ci offre, a volte arduo, amaro, dolceamaro,
e a volte solo dolce, come una leccornia turca. Apprezziamo l’arte
perché vorremmo sapere cos’è la nostra vita. Viviamo,
ma non sempre sappiamo che cosa ciò significhi.
Quindi viaggiamo, o semplicemente in casa apriamo un libro.

Ricordiamo quel momento di luce davanti a un quadro,
e forse ricordiamo che nuvole scorrevano allora nel cielo.
Tremiamo sentendo il violoncellista suonare
le suite di Bach, o ascoltando il pianoforte cantare.
Sappiamo cosa può essere la grande poesia, un testo
scritto tremila anni fa o ieri.

Eppure non capiamo perché a volte
al concerto ci avvolge l’indifferenza. Non capiamo
perché alcuni libri sembrano offrirci perdono, remissione
mentre altri non nascondono la rabbia. Lo sappiamo, e poi
dimentichiamo. A stento immaginiamo perché a volte le opere d’arte
si accartoccino, chiudano come un museo italiano in sciopero.
E così anche le nostre anime. Non sappiamo
perché l’arte taccia, quando accade l’orrore,
a stento capiamo perché dell’arte in quei momenti
non abbiamo bisogno – come se l’orrore
ricolmasse il mondo totalmente, completamente, fino al tetto.
Non sappiamo cos’è l’arte.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Marco Bruno)

da “Asimmetria, 2014”, in “Guarire dal silenzio: Nuovi versi e poesie scelte”, “Lo Specchio” Mondadori, 2020

∗∗∗

Wiemy, czym jest sztuka

Wiemy, czym jest sztuka, dobrze znamy uczucie szczęścia
jakie nam daje, niekiedy trudne, gorzkie, gorzko-słodkie,
a czasem tylko słodkie, jak turecki smakołyk. Cenimy sztukę
bo chcielibyśmy wiedzieć, czym jest nasze życie.
Żyjemy, ale nie zawsze wiemy, co to znaczy.
Podróżujemy więc, albo po prostu otwieramy w domu książkę.

Pamiętamy moment olśnienia gdy staliśmy przed obrazem,
i pamiętamy też może, jakie obłoki płynęły wtedy po niebie.
Drżymy słysząc jak wiolonczelista gra
suity Bacha, gdy słuchamy, jak śpiewa fortepian.
Wiemy, czym może być wielka poezja, wiersz
napisany trzy tysiące lat temu albo wczoraj.

A jednak nie rozumiemy, dlaczego niekiedy na koncercie
ogarnia nas obojętność. Nie rozumiemy, dlaczego
niektóre książki zdają się ofiarowywać nam przebaczenie
a inne nie kryją swego gniewu. Wiemy, a potem zapominamy.
Z trudem tylko domyślamy się, dlaczego zdarza się, że dzieła sztuki
zwijają się, zamykają jak włoskie muzeum w dniu strajku (sciopero).
Dlaczego także nasze dusze zwijają się niekiedy i zamykają
jak włoskie muzeum w dniu strajku (sciopero).
Dlaczego sztuka milczy, gdy dzieją się rzeczy straszliwe,
dlaczego jej wtedy nie potrzebujemy – tak jakby rzeczy straszliwe
wypełniały świat całkowicie, kompletnie, po sam dach.
Nie wiemy, czym jest sztuka.

Adam Zagajewski

da “Asymetria”, A5 K. Krynicka, 2014

Giungla – Adam Zagajewski

Adam Zagajewski

 

Sì, è vero, solo una pura casualità: una città della Slesia,
discariche all’orizzonte, per la strada anziani
parlanti una lingua portata dall’Est,
poi la scoperta della musica, Brubeck, Charlie Parker,
il concerto di Rachmaninov e la Settima Sinfonia,
la scoperta che c’è qualcos’altro, totalmente altro, una musica
fin dal principio estranea e avvenente come Greta Garbo
in un film di spionaggio, tra figure bigie,
e le prime poesie con qualcosa da dirmi,
la vetrina del libraio come un’asta di buone maniere,
ma anche un grasso prete in una tonaca imbrattata
e l’insegnante di storia mendace dal duro volto d’avvoltoio,
i balli scolastici, in cui le nostre compagne ordinarie
si trasformavano improvvisamente in misteriosi esseri,
la strada maestra (per noi era come il frammento
d’una metropoli) e i giardini suburbani, olezzanti
di gramigne e, in autunno, del succoso fumo dei focolari.
Perché questo curioso accostamento di nero
e di bianco, di verde e d’azzurro – col nero a prevalere
– e non le idee, non la quiete del laboratorio del filosofo,
non il bozzetto dell’ingegnere, la stenografia di mio padre,
solo il caos, il caos delle macchie, dei suoni e degli odori,
la giungla, il mirabile caos, che poi, per tutta la vita
si cercherà di capire, di disporre in un ordine,
senza profitto, perché manca sempre tempo,
manca sempre cura, e rimarrà così, una brutta copia
attraversata dalle sghembe linee del violetto,
una brutta copia con le copertine cartonate
rattrappite come ali di pipistrello, in un quaderno
che ingiallisce e svanisce nell’abisso
del cassetto più basso, svanisce, ma in sostanza
è immortale.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Marco Bruno)

da “Asimmetria, 2014”, in “Guarire dal silenzio: Nuovi versi e poesie scelte”, “Lo Specchio” Mondadori, 2020

∗∗∗

Dżungla

Przecież to czysty przypadek: śląskie miasto,
na horyzoncie hałdy, na ulicy starzy ludzie
mówiący przywiezionym ze wschodu językiem,
potem odkrycie muzyki, Brubeck, Charlie Parker,
koncert Rachmaninowa i Siódma Symfonia,
odkrycie, że jest coś innego, zupełnie innego,
muzyka od początku obca i piękna jak Greta Garbo
w szpiegowskim filmie, wśród pospolitych figur,
i pierwsze poezje, które przemówiły do mnie,
wystawa księgarni jak licytacja dobrych manier,
ale także gruby ksiądz w poplamionej sutannie
i nauczyciel kłamliwej historii o ostrej twarzy sępa,
szkolne bale gdzie nasze koleżanki, tak zwyczajne,
zamieniały się nagle w tajemnicze istoty,
główna ulica (wydawała nam się fragmentem
wielkiej metropolii) i podmiejskie ogrody, pachnące
chwastami a w jesieni pożywnym dymem ognisk.
Dlaczego właśnie to dziwne zestawienie czerni
i bieli, zieleni i błękitu – czerni było najwięcej
– a nie idee, nie spokój pracowni filozofa,
nie konspekt inżyniera, stenografia mojego ojca,
tylko chaos, chaos plam, dźwięków i zapachów,
dżungla, wspaniały chaos, który potem
przez całe życie próbuje się zrozumieć, uporządkować,
bezskutecznie, bo zawsze brakuje czasu,
uwagi, i tak już zostaje, byle jak, w brulionie
pokreślonym skośnymi liniami fioletu,
w brulionie, którego tekturowe okładki
zwijają się jak skrzydła nietoperza, w zeszycie
który płowieje i znika w otchłani
najniższej szuflady, znika, lecz właściwie
jest nieśmiertelny.

Adam Zagajewski

da “Asymetria”, A5 K. Krynicka, 2014

I poeti sono dei presocratici – Adam Zagajewski

 

I poeti sono dei presocratici. Nulla capiscono.
Attenti ascoltano il bisbiglio dei vasti fiumi di pianura.
Ammirano il volo degli uccelli, la pace dei giardini suburbani
e i treni ad alta velocità, che corrono dritti fino all’ultimo respiro.
All’odore del fresco pane caldo
si fermano d’improvviso, come se ricordassero
qualcosa di molto importante.
Quando balbetta il ruscello montano, il filosofo
s’inchina all’acqua selvaggia. Le bambine
giocano con le bambole, un gatto nero attende impaziente.
Silenzio sui campi in agosto, quando volano via le rondini.
Anche le città hanno i loro sogni.

Vanno a passeggio per strade di campagna. La strada
non ha fine. A volte regnano e allora
tutto s’immobilizza – ma il loro dominio non dura.
Quando appare l’arcobaleno, l’inquietudine svanisce.
Nulla sanno, ma annotano singole metafore.
Congedano i defunti, le loro labbra si increspano.
Guardano i vecchi alberi rivestirsi di foglie.
A lungo tacciono, e poi cantano e cantano,
finché non scoppia la gola.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Marco Bruno)

da “Asimmetria, 2014”, in “Guarire dal silenzio, Nuovi versi e poesie scelte”, “Lo Specchio” Mondadori, 2020

∗∗∗

Poeci to presokratycy

Poeci to presokratycy. Nic nie rozumieją.
Uważnie słuchają co szepczą szerokie, nizinne rzeki.
Podziwiają lot ptaków, spokój podmiejskich ogrodów
i szybkobieżne pociągi, które pędzą przed siebie bez tchu.
Zapach świeżego, gorącego chleba płynący z piekarni
sprawia, że nagle zatrzymują się w miejscu,
jakby przypomnieli sobie coś bardzo istotnego.
Kiedy bełkoce górski strumień, filozof kłania się dzikiej wodzie.
Dziewczynki bawią się lalkami, czarny kot czeka niecierpliwie.
Cisza nad polami w sierpniu, kiedy odlatują jaskółki.
Miasta także mają swoje marzenia.

Chodzą na spacery polnymi drogami. Droga nie ma końca.
Niekiedy królują i wtedy wszystko nieruchomieje
– lecz ich panowanie nie trwa długo.
Gdy pojawia się tęcza, niepokój znika.
Nic nie wiedzą, ale zapisują pojedyncze metafory.
Żegnają umarłych, ich wargi poruszają się.
Patrzą jak stare drzewa pokrywają się zielonymi liśćmi.
Długo milczą, potem śpiewają i śpiewają, aż pęknie gardło.

Adam Zagajewski

da “Asymetria”, A5 K. Krynicka, 2014

I lunghi pomeriggi – Adam Zagajewski

Adam Zagajewski

 

Erano i lunghi pomeriggi in cui mi abbandonava la poesia.
Paziente scorreva il fiume, spingendo in mare le pigre barche.
Erano i lunghi pomeriggi, costa d’avorio.
Le ombre giacevano nelle strade, nelle vetrine c’erano tronfi manichini,
che mi guardavano arditi come per attaccar briga.

Dai licei uscivano professori e avevano vuoti visi,
come se Omero li avesse sconfitti, umiliati, uccisi.
I giornali della sera davano inquietanti notizie,
ma nulla cambiava, nessuno affrettava il passo.
Nelle finestre non c’era nessuno, non c’eri tu,
e anche le monache sembravano vergognarsi della vita.

Erano lunghi pomeriggi, svaniva la poesia
e restavo solo con l’impenetrabile, all’animo e al corpo,
moloch della città come un viaggiatore povero, alla Gare du Nord
con una troppo pesante valigia, legata con la corda,
bagnata da una nera pioggia, la nera pioggia di settembre.

Oh, dimmi, come si guarisce dall’ironia, dallo sguardo che vede,
ma non squarcia oltre, trafiggendo il vero; dimmi, come si guarisce
dal tacere.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Marco Bruno)

da “Desiderio, 1999”, in “Guarire dal silenzio, Nuovi versi e poesie scelte”, “Lo Specchio” Mondadori, 2020

∗∗∗

Długie popołudnia

To były długie popołudnia, kiedy opuszczała mnie poezja.
Cierpliwie płynęła rzeka, pchając do morza leniwe barki.
To były długie popołudnia, wybrzeże kości słoniowej.
Cienie leżały w ulicach, wystawy były pełne dumnych manekinów,
patrzących mi w oczy zaczepnie, śmiało.

Z liceów wychodzili profesorowie i mieli puste twarze,
tak jakby Homer pokonał ich, upokorzył, zabił.
Gazety wieczorne przynosiły niepokojące wiadomości,
ale nic się nie zmieniało, nikt nie przyśpieszał kroku.
W oknach nie było nikogo, nie było ciebie,
i nawet zakonnice zdawały się wstydzić życia.

To były długie popołudnia, kiedy znikała poezja
i zostawałem sam z nieprzejrzystym molochem miasta
jak ubogi podróżny, stojący przed Gare du Nord
ze zbyt ciężką, przewiązaną sznurem walizką,
na którą pada czarny deszcz, czarny deszcz września.

O, powiedz, jak uleczyć się z ironii, ze spojrzenia,
które widzi, ale nie przenika; powiedz, jak uleczyć się
z milczenia.

Adam Zagajewski

da “Pragnienie”, Wydawn. a5, 2000