Giungla – Adam Zagajewski

Adam Zagajewski

 

Sì, è vero, solo una pura casualità: una città della Slesia,
discariche all’orizzonte, per la strada anziani
parlanti una lingua portata dall’Est,
poi la scoperta della musica, Brubeck, Charlie Parker,
il concerto di Rachmaninov e la Settima Sinfonia,
la scoperta che c’è qualcos’altro, totalmente altro, una musica
fin dal principio estranea e avvenente come Greta Garbo
in un film di spionaggio, tra figure bigie,
e le prime poesie con qualcosa da dirmi,
la vetrina del libraio come un’asta di buone maniere,
ma anche un grasso prete in una tonaca imbrattata
e l’insegnante di storia mendace dal duro volto d’avvoltoio,
i balli scolastici, in cui le nostre compagne ordinarie
si trasformavano improvvisamente in misteriosi esseri,
la strada maestra (per noi era come il frammento
d’una metropoli) e i giardini suburbani, olezzanti
di gramigne e, in autunno, del succoso fumo dei focolari.
Perché questo curioso accostamento di nero
e di bianco, di verde e d’azzurro – col nero a prevalere
– e non le idee, non la quiete del laboratorio del filosofo,
non il bozzetto dell’ingegnere, la stenografia di mio padre,
solo il caos, il caos delle macchie, dei suoni e degli odori,
la giungla, il mirabile caos, che poi, per tutta la vita
si cercherà di capire, di disporre in un ordine,
senza profitto, perché manca sempre tempo,
manca sempre cura, e rimarrà così, una brutta copia
attraversata dalle sghembe linee del violetto,
una brutta copia con le copertine cartonate
rattrappite come ali di pipistrello, in un quaderno
che ingiallisce e svanisce nell’abisso
del cassetto più basso, svanisce, ma in sostanza
è immortale.

Adam Zagajewski

(Traduzione di Marco Bruno)

da “Asimmetria, 2014”, in “Guarire dal silenzio: Nuovi versi e poesie scelte”, “Lo Specchio” Mondadori, 2020

∗∗∗

Dżungla

Przecież to czysty przypadek: śląskie miasto,
na horyzoncie hałdy, na ulicy starzy ludzie
mówiący przywiezionym ze wschodu językiem,
potem odkrycie muzyki, Brubeck, Charlie Parker,
koncert Rachmaninowa i Siódma Symfonia,
odkrycie, że jest coś innego, zupełnie innego,
muzyka od początku obca i piękna jak Greta Garbo
w szpiegowskim filmie, wśród pospolitych figur,
i pierwsze poezje, które przemówiły do mnie,
wystawa księgarni jak licytacja dobrych manier,
ale także gruby ksiądz w poplamionej sutannie
i nauczyciel kłamliwej historii o ostrej twarzy sępa,
szkolne bale gdzie nasze koleżanki, tak zwyczajne,
zamieniały się nagle w tajemnicze istoty,
główna ulica (wydawała nam się fragmentem
wielkiej metropolii) i podmiejskie ogrody, pachnące
chwastami a w jesieni pożywnym dymem ognisk.
Dlaczego właśnie to dziwne zestawienie czerni
i bieli, zieleni i błękitu – czerni było najwięcej
– a nie idee, nie spokój pracowni filozofa,
nie konspekt inżyniera, stenografia mojego ojca,
tylko chaos, chaos plam, dźwięków i zapachów,
dżungla, wspaniały chaos, który potem
przez całe życie próbuje się zrozumieć, uporządkować,
bezskutecznie, bo zawsze brakuje czasu,
uwagi, i tak już zostaje, byle jak, w brulionie
pokreślonym skośnymi liniami fioletu,
w brulionie, którego tekturowe okładki
zwijają się jak skrzydła nietoperza, w zeszycie
który płowieje i znika w otchłani
najniższej szuflady, znika, lecz właściwie
jest nieśmiertelny.

Adam Zagajewski

da “Asymetria”, A5 K. Krynicka, 2014

Rispondi

Inserisci i tuoi dati qui sotto o clicca su un'icona per effettuare l'accesso:

Logo di WordPress.com

Stai commentando usando il tuo account WordPress.com. Chiudi sessione /  Modifica )

Google photo

Stai commentando usando il tuo account Google. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto Twitter

Stai commentando usando il tuo account Twitter. Chiudi sessione /  Modifica )

Foto di Facebook

Stai commentando usando il tuo account Facebook. Chiudi sessione /  Modifica )

Connessione a %s...

Questo sito utilizza Akismet per ridurre lo spam. Scopri come vengono elaborati i dati derivati dai commenti.